Żeby przeglądać stronę Góry-Sowie.pl musisz włączyć w swojej przeglądarce obsługę JavaScript!

Przepraszamy za utrudnienia!
Gory-Sowie.pl - Historia Gór Sowich
 
« powrót


Powstanie tkaczy śląskich

Historia | 29 listopad 2015 | ilość wyświetleń: 1125

W 1844 roku w Bielawie i Pieszycach miało miejsce bezprecedensowe, zbrojne wystąpienie uciemiężonych ekonomicznie robotników z tamtejszych fabryk włókienniczych. Wydarzenie to przeszło do historii Europy jako "bunt tkaczy".


Począwszy od XVI wieku tkacze zamieszkujący wsie i miasteczka na terenie Gór Sowich sławni byli z wysokiej jakości produkowanych tkanin. W najmniejszej nawet miejscowości działały krosna tkackie, a rzemieślnicy w naturalny sposób organizowali się w cechy: tkaczy, płócienników, producentów przędzy, krojczych itp. Mimo trudnej historii tych terenów, a w szczególności wyniszczających konfliktów zbrojnych, prowadzonych w Górach Sowich w XVII i XVIII wieku włókiennictwo rozwijało się dobrze i to właśnie ta gałąź przemysłu przez kilka stuleci stanowiła podstawę utrzymania tutejszych osadników. Począwszy od XVIII wieku chałupnicze warsztaty wypierane były przez duże, zorganizowane zakłady przemysłowe powstające w większych miejscowościach. Małe przydomowe manufaktury nie mogły konkurować organizacyjnie, a przede wszystkim technologicznie z dużymi przedsiębiorstwami zakładanymi przez bogatych śląskich fabrykantów.

Szczytowym okresem rozwoju przemysłu włókienniczego w Górach Sowich był koniec XVIII wieku. Jednym z większych ośrodków produkcyjnych były Pieszyce. Powstała tu duża fabryka, w której znaleźli zatrudnienie tkacze z okolicznych wsi. Produkowano tu najwyższej jakości delikatne dzianiny doceniane w całej Europie.
Bielawa - tkacze rwą kamienie z bruku (grafika K. Kollwitz)
Bielawa - tkacze rwą kamienie z bruku (grafika K. Kollwitz)

Wraz z początkiem XIX wieku nadszedł jednak kryzys. Wojny napoleońskie, blokada eksportu i tym samym utrata rynków zbytu doprowadziły do zastoju tą gałąź przemysłu. Na dodatek miejscowi fabrykanci przyzwyczajeni do taniej siły roboczej nie byli chętni do inwestycji w zakup nowoczesnych, mechanicznych krosien. Przestarzałe linie produkcyjne nie mogły konkurować z nowoczesnymi fabrykami z Anglii czy zachodnich Niemiec. Wszystko to sprawiło, że właściciele fabryk, stopniowo ograniczali nierentowną produkcję, jednocześnie obniżając płace tkaczom. Wydłużono dzień pracy do 12 godzin. Równocześnie miały miejsce masowe zwolnienia. Nasilało to niepokój panujący wśród robotników i ich rodzin, których los był całkowicie uzależniony od pracy w tkalniach. Większość z nich w tym czasie żyła na granicy nędzy. Podstawą pożywienia stały się ziemniaki i cebula, choć i na te nie starczało ze skromnych robotniczych pensji. W kronice miasta Bielawy z tego okresu możemy przeczytać: "Tygodniowy zarobek tkacza wynosił na początku XIX wieku około 15 srebrnych groszy. Był to dochód, który nie zaspokajał najprymitywniejszych potrzeb życiowych (funt chleba kosztował 1 srebrny grosz). Nędza doprowadziła do tego, że jedzono własne psy, domy rozpadały się, a z prymitywnych ubrań pozostawały tylko strzępy."

Już latem 1805 roku dotknięta głodem ludność doprowadziła na targowisku w Dzierżoniowie do pierwszych większych rozruchów. W kolejnych latach kryzys nadal się pogłębiał. Panował głód, szerzył się tyfus głodowy i szkorbut. Jednocześnie do tutejszych robotników zaczęły docierać wiadomości o buntach i strajkach, które w owym czasie wybuchały na zachodzie Europy. Rozbudzało to rewolucyjne nastroje sowiogórskich tkaczy, a sytuacja w regionie stawała się coraz bardziej napięta. Tkacze zbierali się potajemnie w większych grupach - w rozmowach dzieli się swoją krzywdą i wygłaszali radykalne poglądy. Coraz częściej dochodziło do różnych incydentów, np.: członkowie tajnego robotniczego Związku Wolności i Prawa kilkukrotnie rozrzucali w Bielawie ulotki wzywające do walki z wyzyskiem.

W dniu 3 czerwca 1844 roku doszło w Pieszycach do aresztowania jednego z robotników za śpiewanie socjalistycznej pieśni "Krwawy sąd" w zwrotki której wplótł nazwisko wpływowego miejscowego fabrykanta Zwanzingera. Poczucie niesprawiedliwości wywołane tym incydentem wśród robotników spowodowało wybuch niezadowolenia i masowy protest. Nazajutrz - 4 czerwca zbuntowani tkacze ruszyli na pałac i fabrykę Zwanzigera, demolując budynki oraz niszcząc urządzenia i maszyny. Sam fabrykant zdołał umknąć przed wzburzonym tłumem. Na nic zdały się prośby przedstawicieli miejscowych władz, a nawet pastora tutejszej protestanckiej parafii.

Wiadomość o rozruchach szybko rozchodziła się po okolicy i do Pieszyc zaczęli napływać robotnicy z pobliskich wsi. Kolejnego dnia - 5 czerwca 1844 roku - zrozpaczeni demonstranci ruszyli do Bielawy gdzie dokonali poważnych zniszczeń w farbiarni i tkalni należących do Christiana Dieriga (tylko tutaj straty wyceniono na 85 tysięcy srebrnych talarów) oraz w zakładach "Hilbert i Andretzky". Liczba powstańców sięgnęła około 3 tysięcy. Wymykająca się spod wszelkiej kontroli sytuacja, zmusiła władze do wezwania na pomoc wojska ze Świdnicy. Oddziały pruskie, które przybyły do Bielawy od razu przystąpiły do zbrojnej pacyfikacji powstania. Na żołnierzy posypały się kamienie, a ci odpowiedzieli ogniem. W czasie krwawych starć śmierć poniosło 11 robotników, a kilkadziesiąt osób zostało rannych. Jeszcze więcej aresztowano i osadzono w więzieniu w Świdnicy.
Ilustracja z niemieckiej publikacji opisującej bunt tkaczy
Ilustracja z niemieckiej publikacji opisującej bunt tkaczy

Bunt tkaczy z racji swojej spontaniczności nie był w żaden sposób zorganizowany i jako taki musiał zakończyć się klęską. Wielu demonstrantów odpokutowało go w więziennych lochach, a tragiczne warunki i ciężkie życie pozostałych toczyło się dalej bez większych zmian.

Dumny zryw uciemiężonych robotników zyskał jednak szeroki rozgłos i dyskutowano o nim nie tylko w Niemczech, ale i w całej Europie. W niedalekim Wrocławiu, na wieść o tych wydarzeniach doszło do manifestacji, w czasie których wznoszono okrzyki wspierające pieszyckich tkaczy, a w prasie rozpisywano się o tragicznym losie śląskich robotników. W efekcie zwróciło to uwagę pruskiego państwa, co poskutkowało doraźnym wsparciem materialnym oraz pozwoleniem na otwarcie w Bielawie i Pieszycach targowisk miejskich, oferujących produkty żywnościowe w niższych cenach. Sam Fryderyk Engels twierdził, że sowiogórskie powstanie wpłynęło na przebudzenie proletariatu z letargicznego snu, a Karol Marx uważał je za pierwsze świadome wystąpienie niemieckich robotników. Zainteresowanie powstaniem nie malało z biegiem lat, obrastając w legendę wolnościowego zrywu będącego efektem braku poszanowania dla godności pracy ludzkich rąk. Bunt stał się inspiracją dla cyklu grafik Kathe Kollwitz, a w 1892 roku niemiecki dramaturg i noblista Gerhart Hauptmann stworzył na podstawie zdarzeń z 1844 r. dramat pt."Tkacze" (Die Weber). W Bielawie sztuka ta została pierwszy raz wystawiona na deskach Teatru Robotniczego w 1954 r.

Ciekawostką jest fakt, że mimo bardzo dotkliwych zniszczeń w fabryce Christiana Dieriga i jego wycofaniu się z życia zawodowego, jego potomkom udało się w kolejnych latach doprowadzić przedsiębiorstwo do świetności. Pod nazwą Christian Dierig AG stało się ono pod koniec XIX wieku największą fabryką włókienniczą na Dolnym Śląsku. Co prawda główne zakłady Dieriga w Bielawie po drugiej wojnie światowej przejęte przez państwo polskie (Bielbaw), ale Dierigowie kontynuowali produkcję w swojej drugiej fabryce położonej w zachodnioniemieckim Augsburgu. Firma Christian Dierig AG zachowała ciągłość prawną, i kierowana jest, jako Dierig Holding AG, przez rodzinę Dierigów do dzisiaj...


Inscenizacja teatralna na ulicach Bielawy:





Autor: misza

Źródła:
film 1: TV Sudecka


« powrót

Dziękujemy :)
Twój komentarz został dodany.

POGODA
°C
°C

Prognoza 4-dniowa
Partnerzy: